Cirno.pl - Najsilsza polska strona o Touhou

Czy wiesz, że w tym miejscu pojawiały się ciekawostki?

Spis treści

Celestiale – czyli o mocodawcach Tenshi Hinanawi słów kilka

Wybór tematu na tyle ciekawego i zarazem stosunkowo kiepsko rozumianego przez wielu fanów Touhou tak w Polsce jak i na świecie, który stanowiłby interesujący początek cyklu artykułów „O Gensokyo słów kilka” nasunął mi się niemal natychmiastowo. W chwili gdy zastanawiałem się nad treścią mojego pierwszego artykułu nachalnie, niczym ulotki w mojej skrzynce pocztowej męczyła mnie kwestia wybitnie niecelnych przekładów, które można znaleźć na łamach wademekum wielu szanujących się touhou-maniaków, czyli Touhou Wiki. Postanowiłem jednak zamiast podejmować suche dysputy nad błędami obecnymi w stronie uważanej przez wielu za podstawowe źródło wiedzy i często jej wykładnię przedstawić problem na konkretnym przykładzie. Uznałem, że da mi to świetną okazję nie tylko uczulić nowych pasjonatów Touhou, że tworzona przez fanów tematyczna wikipedia nie jest zawsze w pełni rzetelnym źródłem informacji i nie każda informacja w niej zawarta jest poprawna czy wiążąca, ale również pozwoli poszerzyć wiedzę wielu z Was w dość trudnej tematyce kosmologii buddyjskiej, którą ZUN wykorzystuje regularnie w swoich grach. Uczulam jeszcze na początku wszystkich czytelników, że gdy będę pisał sekta buddyjska, posługuję się skrótem myślowym i nie chodzi o sekty w naszym europejskim, negatywnym znaczeniu. W terminologii religioznawczej sekta to w tym wypadku raczej odłam, zgromadzenie, grupa ludzi podzielających jakieś określone poglądy pozwalające wyróżnić ją na tle innych wyznawców tej samej religii. Najprościej porównując można to rozumieć trochę jak w chrześcijaństwie: mamy katolików, wśród których wyróżnimy wyznanie rzymsko-katolickie i greko-katolickie, czy protestantów, a pośród nich luteran, kalwinów, adwentystów, i długo tak jeszcze wymieniać. Przypuszczalnie użyję również terminu „sangha” co oznacza mniej więcej tyle co wspólnota, choć językowo będzie to raczej „zakon/kościół” to znaczeniowo bardziej coś w rodzaju parafii, czyli zakonu buddyjskiego wraz z ludźmi z okolicy dla których sprawuje on posługę, a którzy w zamian utrzymują go z jałmużny.

W poprzednim artykule wspominałem o nawiązaniach religijnych. Poruszałem temat, które gry poświęcone są jakiej wielkiej tradycji, a wszystko to miało stanowić swoiste wprowadzenie do cyklu rozważań nad poszczególnymi częściami gry, nad którymi będę się pochylał i nakłaniał Was do późniejszej dyskusji i zdawania kolejnych pytań, które mnie samemu do głowy nie przyszły. Aby uczynić podróże po grach które już lepiej bądź gorzej znacie ciekawszymi postanowiłem zacząć od odkurzenia tych, o których mówi się najmniej, gra się w nie najmniej i dlatego zginęły gdzieś na tle reszty serii. Bo przecież tajemnicą poliszynela jest to, że tylko były admin (konkurencyjnej strony) gra jeszcze w ekstremalnie niszowe (bądź ekstremalnie trudne) Double Spoilery, w IaMPa to mogą grać chyba już tylko psychopaci pokroju zapatrzonego w pewną Oni autora tego tekstu, a partnera do Phantasmagorii jest trudniej znaleźć niż miejsce parkingowe w centrum Warszawy czy Nowego Jorku. I dlatego dziś wzorem Seigi odkopiemy i zreanimujemy truchło „już przestarzałej i przydatnej tylko do importu postaci” Rapsodii. A więc zaczynajmy.